PODRÓŻ DOOKOŁA ŚWIATA

02.02.2017, 15:16, redakcja

Karina Sztabińska [5a] w podróży dookoła świata.


     Postanowiłam wyruszyć w podróż dookoła świata. I to nie byle jaką. Chcę poznać kultury danych państw, nauczyć się przynajmniej podstawowych zwrotów w ich językach. Potraktuję to jako wakacje połączone z intensywną nauką poznawania świata.


   Ponieważ jestem osobą niepełnoletnią, będzie mi towarzyszyć moja mama. Planujemy spędzić po siedem dni w każdym z miejsc.
  Planując trasę, miałam ogromny mętlik w głowie: który kraj odwiedzić, w którą stronę świata najpierw się udać? Ostatecznie z pomocą rodziców, mapy i Internetu ustaliłam plan podróży:
- Polska; Kętrzyn - Warszawa
- Indie; Delhi
- Chiny; Pekin
- Stany Zjednoczone; Hollywood
- Wielka Brytania; Londyn, Liverpool
- Polska;Kętrzyn
   Na lotnisko do Warszawy zawiózł nas tata. Mimo pierwszych emocji związanych z lotem nad chmurami i zrobieniu kilku wspaniałych zdjęć szybko znudziłam się patrzeniem przez okno, postanowiłam zająć się innymi sprawami. Na początek przejrzałam portale społecznościowe oraz poczytałam książkę pt. ,,W osiemdziesiąt dni dookoła świata’’. Uświadomiłam sobie, że ja też uczestniczę w podobnej podróży. Mam tylko nadzieję, że my za nic nie zostaniemy aresztowane ani nie spotkają nas niemiłe przygody, jak głównego bohatera czytanej powieści. Tak rozmyślając, zasnęłam. Obudziłam się pod koniec lotu.
   Na lotnisku zamówiłyśmy taksówkę i pojechałyśmy do zarezerwowanego wcześniej hotelu. Gdy rozpakowałam bagaże, z okna pokoju zaczęłam przyglądać się majestatycznemu widokowi stolicy Indii – Delhi. Jutro będzie nowy dzień, zwiedzę jeszcze mi nieznane zabytki.
   Po zjedzeniu śniadania, podczas którego miałyśmy okazję spróbować regionalnych potraw, wyruszyłyśmy z mamą i przewodnikiem na zwiedzanie. Punktem pierwszym na naszej liście była Świątynia Lotosu – najważniejsze miejsce kultu w Delhi. Zobaczyłyśmy też Czerwony Front, Raj Gaht oraz KutubMinar. Zwiedzanie zajęło nam cały tydzień, a i tak nie widziałyśmy wszystkich zabytków.

   Następnie wyruszyłyśmy w dalszą podróż. Teraz nadszedł czas na Chiny. Jestem taka podekscytowna! Czytałam naprawdę wiele o tradycjach Chińczyków. Wiem, że są oni bardzo przywiązani do ustalonej w społeczeństwie hierarchii, cenią punktualność. Po kolejnej podróży samolotem w końcu mogłam osobiście zobaczyć to, co przeczytałam. Kultura i wszelkie zachowania narodu chińskiego wywarły na mnie ogromne wrażenie. W końcu dotarłyśmy do Pekinu, tam rozpoczęłyśmy zwiedzanie Zakazanego Miasta. To najstarsza dzielnica stolicy, w której mieści się dawny Pałac Cesarski, pełniący dziś funkcję muzeum pałacowego. Oczywiście musiałyśmy zobaczyć też najdłuższą budowlę świata, czyli Mur Chiński – nazywany ścianą płaczu oraz najdłuższym cmentarzem świata. Przy jego budowie pracowało ponad sto tysięcy ludzi, z czego wielu z nich straciło przy tym życie. Ten widok zostanie długo w mojej pamięci.
   Podróż do kolejnego celu wyprawy przebiegała dwuetapowo: statkiem i samolotem. Parę lat temu obejrzałam film pt. ,,Titanic’’ i mimo że tragedia, jaka dotknęła płynących statkiem, bardzo mnie przeraziła, to marzyłam o podróży tym środkiem transportu. W ten sposób dotarłyśmy do Stanów Zjednoczonych.

   Pomimo że znam podstawy języka angielskiego, nie mogłam porozumieć się z Amerykanami. Okazuje się, że język angielski różni się od amerykańskiego, w ten sposób zostałam zmotywowana do nauki nowego.
   Hollywood emanowało pozytywną aurą, ale i zadziwiało mnie swoją potęgą. Pierwszego dnia przewodnik zaprowadził nas do tak zwanej Alei Gwiazd. Spoglądałyśmy pod swoje nogi na gwiazdki z nazwiskami sławnych osób. Zaczynając na Johnny Deppie, kończąc na Celine Dion. Bardzo mi się tam podobało. Zwiedziłyśmy jeszcze wiele miejsc, każdy dzień był ekscytujący. Ostatniego dnia pobytu mama stwierdziła, że chce iść do kina. Początkowo zdziwiło mnie jej życzenie, ale przecież to miejsce, w którym powstają największe światowe produkcje wielkiego ekranu. Mimo bariery językowej – film był w amerykańskiej wersji – wyszłyśmy bardzo zadowolone.

   Teraz kolej na przedostatni punkt naszej wycieczki – stolicę Wielkiej Brytanii. Londyn to miejsce, do którego najbardziej chciałam przyjechać. Od kiedy sięgam pamięcią, to miasto mnie fascynowało. Wiem o nim wszystko. Londyn tak bardzo różni się od Hollywood! Teraz już wiem, dlaczego Europę nazywa się ,,Starym Kontynentem’’. Mgła towarzysząca miastu na co dzień to naprawdę coś fascynującego. Wrażenia z przechadzki po Tower of London, jednym z najbardziej urzekających miejsc w stolicy Wielkiej Brytanii, są niezapomniane. Ta twierdza, która na przestrzeni lat służyła jako zamek królewski, więzienie i plac egzekucji, arsenał broni, skarbiec klejnotów, a nawet zoo, dla większości turystów stanowią główny punkt zwiedzania Londynu. Musiałyśmy koniecznie zobaczyć Londyńskie Oko, które jest najwyższym na świecie kołem obserwacyjnym.
   Z Anglii przywiozłyśmy z mamą pamiątkowe stroje, które podarowała nam podczas prywatnej audiencji księżna Kate. Jej dzieci natomiast były zachwycone podarowaną przez nas książką z pięknymi zdjęciami przedstawiającymi Polskę.
   W Wielkiej Brytanii spędziłyśmy jeszcze jeden dodatkowy tydzień na zwiedzaniu Liverpool’u. Podczas lotu wyjaśniałam mamie ważne rzeczy dotyczące Wielkiej Brytanii. Dosłownie recytowałam miasta, które należały do części kontynentu, a mama była bardzo zdziwiona mają dużą wiedzą. Powiedziała też mi, że jeśli tylko zechcę, to będę mogła przyjechać na studia do Londynu. Z radości wyściskałam mamę i już zaczęłam przeglądać informacje o uczelniach wyższych, w ten sposób szybko minęła mi podróż. W związku z tym zmieniłam trochę nasz plan zwiedzania miasta i na moją prośbę nasz przewodnik poprowadził nas po kilku uczelniach. Budynki, liczba studentów różnych narodowości i ogromne biblioteki – to wszystko sprawiło, że nie mogę się doczekać, kiedy zdam maturę.
   W czasie lotu do Warszawy i podróży do domu z tatą cały czas jeszcze byłam myślami w tych wszystkich miejscach, jakie udało mi się zwiedzić. Podczas postoju na posiłek i jeszcze przez kilka godzin w domu opowiadałam tacie o tym, co przeżyłyśmy, pokazywałam zdjęcia i przywiezione pamiątki. Tata potwierdził słowa mamy, że będę mogła studiować w Londynie. Przecież wystarczy wsiąść do samolotu, aby za chwilę być w innej części świata.
   Tyle dni, tyle zwiedzania, a to tylko kilka miast. Już zaczynam planować kolejną wycieczkę, bo przecież marzenia są po to, by jest spełniać. Moim jest zwiedzanie. Kolejna podróż to Afryka!

 
« Wstecz

 

 

 

PLAN LEKCJI

2017/2018

1 8.00 - 8.45
2 8.55 - 9.40
3 9.50 - 10.35
4 10.45 - 11.30
5 11.40 - 12.25
 

przerwa obiadowa

6 12.40 - 13.25
 

przerwa obiadowa

7 13.45 - 14.30
8 14.35 - 15.20
9 15.25 - 16.10

SPRAWDŹ AKTUALNY JADŁOSPIS

NASZEJ STOŁÓWKI